Rozmiar: 15085 bajtów

Wywiad z Prezesem Poznańskiego Związku Hodowców Gołębi Rasowych i Drobiu Ozdobnego w Poznaniu  Zdzisławem  Gogolewskim

 

Jerzy Bogacz:  Od kiedy jest Pan Prezesem Poznańskiego Związku H.G. R D.O. i jakie były początki Pańskiej prezesury?

Zdzisław Gogolewski:  We wrześniu 1999 roku zostałem wybrany na prezesa Poznańskiego Związku. Wybór był ten dla mnie dużym zaskoczeniem.  Początki prezesury były trudne, ponieważ posiadałem bardzo małą wiedzę na temat zarządzania strukturami Związku. Dzięki wsparciu kolegów z zarządu oraz znajomych hodowców, a także dzięki moim wcześniejszym doświadczeniom zawodowym,  które zdobyłem w trakcie prowadzenia własnej działalności gospodarczej, udało mi się szybko wdrożyć w pracę prezesa. Nie ukrywam, że gdy obejmowałem prezesurę, Poznański Związek wymagał nie tylko dofinansowania, ale i natychmiastowej zmiany sposobu działania. Współpraca z kolegami ze Związku przysłużyła się do realizacji tych celów.

J.B.  Ilu członków zrzesza Poznański Związek?

      Z.G.  Obecnie Poznański Związek liczy 170 aktywnych członków, działających na terenie Wielkopolski oraz części województw: zachodniopomorskiego, kujawsko-pomorskiego i lubuskiego. Należy podkreślić, że  około 30 % związkowców stanowi młodzież.

      J.B.   Co Pana zmotywowało do rozbudowy siedziby Związku i jakie są dalsze plany?

      Z.G.  Zapewne dziwnie to zabrzmi, ale do rozbudowy Związku zmotywowało mnie samo życie.  Prywatnie jestem człowiekiem upartym, konsekwentnie realizującym swoje plany i cele. Taki sposób działania przeniosłem również na Związek., a większość moich pomysłów popierali koledzy, czasami coś jeszcze podpowiadając. W swej pracy zawsze  starałem się  przedkładać dobro ogółu nad ich potrzeby indywidualne. Nie umniejszając zasług poprzedniego prezesa, który działał w nieco innych czasach, muszę przyznać, że  Związek zastałem w słabej kondycji. Priorytetową sprawą było ocalenie terenów Sielanki – giełdy ptaków i miejsca spotkań hodowców . Sielankę  , zamierzały przejąć władze miasta, dlatego musieliśmy wynająć  adwokata  i rozpocząć żmudną, biurokratyczno - sądową pracę. Dopiero w 2002 roku udało się doprowadzić sprawę do końca i uzyskać akt notarialny na tą posiadłość . Lata 1999 - 2002 były szczególne trudne, ponieważ całkowitej modernizacji wymagały struktury administracyjne Związku. Tereny giełdy należało natomiast zagospodarować tak, by mógł być tam prowadzony handel i by giełda zaczęła przynosić zyski. W zeszłym roku zrealizowaliśmy nasz pomysł i przygotowaliśmy pierwszą Krajową Wystawę Gołębi Młodych, z którą wiązaliśmy duże nadzieje. Niestety jednak nie dopisała frekwencja i w efekcie wystawa przyniosła straty finansowe . Wierzę jednak , że tegoroczna wystawa będzie bardziej udana, a kolejne będą cieszyć się coraz większym powodzeniem.

   J.B.  Jak powstała inicjatywa zorganizowania w Poznaniu Wystawy Gołębi Młodych?

    Z.G.  Sprawa była prosta. Widząc jak wielką popularnością cieszą się nasze regionalne wystawy gołębi młodych, organizowane na Sielance, stwierdziliśmy, że  należałoby przygotować coroczną wystawę  na skalę krajową. Przygotowania wymagały wiele pracy i zaangażowania,  jednak trud się opłacił. Jak już wspomniałem, nie była to opłacalność finansowa, ale zadowolenie z dobrze zorganizowanej wystawy, a kto na niej był chyba tego nie żałuje. Dlaczego w niemieckim Hannowerze mogą się odbywać takie imprezy, a w Poznaniu nie?

   J.B. Jakie atrakcje czekają wystawców na tegorocznej Wystawie Gołębi Młodych?

   Z.G. Jak Pan dobrze pamięta,  w zeszłym roku były piękne puchary i suty poczęstunek. W tym roku nie zamierzamy  tego zmieniać. Co więcej, chcemy przygotować dla zwycięzców serie okolicznościowych, pięknie grawerowanych medali. Zapraszamy hodowców z całej Polski i postaramy się, by impreza odbyła się na jak najwyższym poziomie.

J.B. Jak podsumowałby Pan Krajową Wystawę Gołębi Rasowych  i Drobiu Ozdobnego, która odbyła się w lutym w Poznaniu?

     Z.G. Niewątpliwie był  to wielki sukces organizacyjny. Mnóstwo zaproszonych gości, konferencje, liczne spotkania. Nie można  było się nudzić. Odwiedzili nas goście z Niemiec, Litwy, Holandii, USA, Rosji  i Ukrainy. W tym prezes niemieckiego VDT Harald Köhnemann  i zarząd klubu IKC z Horstem Wazinski. Wszystkich tych gości zaskoczył nie tylko wysoki poziom wystawy, ilość wystawianych gołębi, ale taż ogrom ptaków zgromadzonych na giełdzie.

    J.B.  W ubiegłym roku Związek prezentował swoje ptaki  na Międzynarodowych Targach Rolniczych POLAGRA - FARM 2004, odbywających się w dniach 7 - 10 października 2004, na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. i czy w tym roku Związek  będzie uczestniczył w kolejnej edycji targów?

 

    Z.G. Do udziału w targach zachęcał mnie komisarz targów,  który odwiedzał wcześniej nasze wystawy gołębi. Twierdził on, że tak piękne ptaki muszą znaleźć się na targach rolniczych. W ten sposób udało nam się na nich zaistnieć. Żeby zdobyć pozycję na rynku, trzeba ciągle się rozwijać, między innymi dlatego właśnie związek nawiązał kontakty z hodowcami z Francji. Mamy nadzieję, że współpraca ta zaowocuje w przyszłości zaproszeniem na targi rolne do zachodnich sąsiadów.  W tym roku w Poznaniu odbędą się wyjątkowe, bo już dwudzieste  – jubileuszowe Międzynarodowe Targi Rolnicze Polagra - Farm.  Z tej okazji przygotowujemy kolorowe foldery i katalogi, oraz wiele atrakcji dla zwiedzających. Tak jak w zeszłym roku, pod  znakiem Polskiego Związku Hodowców Gołębi Rasowych i Drobiu Ozdobnego, będziemy prezentować polskie rasy gołębi.

 J.B. Czy  w sezonie wystawowym 2005/2006 jest planowana tradycyjnie wycieczka dla hodowców Poznańskiego Związku na wystawę zagraniczną? W ubiegłych sezonach była zorganizowana do Dortmundu i do Pragi.

      Z.G. Cztery lata temu, na walnym zgromadzeniu, podjęliśmy decyzję, że co roku będziemy organizować wycieczkę zagraniczną dla wszystkich hodowców naszego Związku i osób im towarzyszących. W tym sezonie hodowlanym planujemy wycieczkę do Lipska – miasta, w którym już w wkrótce będziemy mieli okazję zaprezentować nasze gołębie  polskich ras.

J.B. Jak udaje się Panu połączyć życie  rodzinne z działalnością społeczną?

      Z.G. W poprzednich latach, gdy dodatkowo zajmowałem się prowadzeniem  własnej działalności gospodarczej, było mi czasem  trudno.  Dziś mam 64 lata,  już prawie jestem na  emeryturze i w związku z tym mam czas na wypełnianie obowiązków z większą swobodą.

 

Rozmawiał Jerzy Bogacz.

Sierpień 2005 rok